Zdrowy maluch

ADHD, czyli kiedy układ nerwowy żyje w stanie czuwania

Jako rodzic dziecka z ADHD słyszysz pewnie często, że Twoje dziecko jest „za bardzo”. Za ruchliwe. Za głośne. Za impulsywne. Za wrażliwe. Bardzo rzadko ktoś świadomie zauważy, że to jego układ nerwowy funkcjonuje w stanie podwyższonego napięcia. Bo ADHD to nie tylko trudność z koncentracją, lecz także sposób, w jaki ciało próbuje radzić sobie ze światem, który bywa zbyt intensywny.

Gdy świat jest za głośny

Dla wielu dzieci z ADHD codzienność oznacza ciągłe pobudzenie.

Dźwięki są za ostre. Bodźce przychodzą z każdej strony. Emocje przypływają falami i trudno je zatrzymać. Układ nerwowy takiego dziecka działa jak system alarmowy ustawiony na bardzo wysoką czułość. Jakby organizm nieustannie skanował otoczenie sprawdzał: Czy jest bezpiecznie? Czy mogę się rozluźnić?

I często odpowiedź brzmi: jeszcze nie.

Z zewnątrz dziecko może wyglądać na nadaktywne, rozkojarzone, „nie do zatrzymania”. Tymczasem w środku często jest napięcie i brak poczucia odpoczynku.

Ciało pamięta wcześniej niż umysł

W podejściu do dziecka z ADHD warto wyjść poza samą diagnozę. Zobaczyć nie tylko objawy, ale także historię ciała.

Układ nerwowy rozwija się bardzo wcześnie. Już w okresie prenatalnym reaguje na stres, napięcie i tempo otoczenia. Sam poród bywa dla organizmu ogromnym wysiłkiem. Cesarskie cięcie, indukcja, szybki przebieg porodu czy inne interwencje medyczne mogą być dla delikatnego układu nerwowego intensywnym doświadczeniem.

Jeśli do tego dochodzi wrodzona wrażliwość (temperament) i szybkie przetwarzanie bodźców, ciało dziecka może nauczyć się jednego: lepiej pozostać w gotowości. I nie jest to wybór, lecz strategia przetrwania.

Terapia czaszkowo-krzyżowa – nie po to, by „uspokoić” dziecko

W biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej nie chodzi o to, by dziecko było cichsze, spokojniejsze czy „bardziej grzeczne”. Idziemy tu znacznie głębiej – tworzymy warunki, w których układ nerwowy może po raz pierwszy naprawdę odpocząć.

Delikatny, nieinwazyjny dotyk działa na bardzo pierwotnym poziomie. Tam, gdzie nie docierają jeszcze słowa ani instrukcje. Ciało otrzymuje sygnał: nie musisz być w ciągłej gotowości - możesz się na chwilę zatrzymać.

U wielu dzieci z ADHD w trakcie lub po sesjach obserwujemy:

  • wyraźne zmniejszenie napięcia w ciele,
  • głębszy, spokojniejszy oddech,
  • łatwiejsze zasypianie,
  • większą tolerancję na bodźce,
  • chwilowe wyciszenie wewnętrznego „szumu”.

Jest to naturalna reakcja organizmu na poczucie bezpieczeństwa.

„Mój mózg ciągle skanuje świat”

Wiele dzieci z ADHD funkcjonuje tak, jakby ich mózg nieustannie przeszukiwał otoczenie. Jakby coś ważnego mogło wydarzyć się w każdej chwili.

W terapii czaszkowo-krzyżowej pojawia się doświadczenie, które bywa dla nich nowe: przerwa od tego ciągłego czuwania. To jest tak, jakby ciało wreszcie mogło odebrać informację: teraz nic nie musisz.

W takich momentach ciało dziecka zaczyna się wyciszać. Serce zwalnia, oddech się uspokaja, mięśnie przestają być w ciągłej gotowości. To, co wcześniej było zbyt szybkie i zbyt intensywne, przestaje zalewać cały organizm.

Dziecko w relacji, nie w procedurze

Każda sesja z dzieckiem wygląda inaczej, nie ma tutaj jednego, z góry ustalonego schematu.

Jedno dziecko ma ochotę leżeć, inne potrzebuje ruchu, zabawy, kontaktu z rodzicem.
Czasem pojawia się senność, czasem tylko krótka chwila zatrzymania.

Wszystkie te reakcje są właściwe.

Terapia nie polega na wykonaniu technicznych ruchów, chwytów, lecz na podążaniu za tym, co jest możliwe w danym momencie. Rodzic zawsze może być obecny, trzymać dziecko na kolanach, wspierać proces regulacji.

To ważne, bo układ nerwowy dziecka silnie reaguje na stan dorosłego. Spokojny dorosły pomaga dziecku odnaleźć spokój.

ADHD jako inny sposób bycia w świecie

Dzieci z ADHD często bardzo głęboko czują, intensywnie postrzegają, szybko łączą fakty. Ich trudność nie polega na „deficycie”. Często polega na tym, że świat jest dla nich zbyt szybki i zbyt głośny.

Terapia czaszkowo-krzyżowa nie zmienia tego, kim dziecko jest. Nie odbiera mu energii ani wrażliwości. Pomaga jedynie, by ciało poczuło się bezpieczniej.

A gdy ciało zaczyna czuć się bezpiecznie, pojawia się więcej przestrzeni na sen, naukę, koncentrację.

Twoje dziecko nie jest „za intensywne”. Po prostu jego układ nerwowy przez długi czas działa w trybie mobilizacji i trudno mu samodzielnie przejść w stan odpoczynku.

 
Autor https://www.przestrzenieciala.pl/ Współzałożycielka tatento.pl. Terapeutka czaszkowo-krzyżowa w nurcie biodynamicznym. Mama dwóch córek. Miłośniczka natury, prostych rozwiązań, szczerych relacji. Lubi spoglądać na świat od podszewki.
Podoba Ci się ten artykuł? Dołącz do społeczności rodziców i bądź na bieżąco!
Używamy plików cookies (ang.ciasteczka), by ułatwić korzystanie z serwisu tatento.pl i miejscaprzyjaznedzieciom.pl. Jeśli nie życzysz sobie, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
akceptuję