Noszenie, bujanie, kołysanie – po co to wszystko dziecku?
Ostatnio rozmawiałam z mamą kilkumiesięcznego chłopca.
Mówiła:
„Noszę go dużo. Kołyszę. Zasypia tylko w ruchu. Ja czuję, że to mu pomaga… ale w domu słyszę, że go przyzwyczajam. Że kiedyś dzieci odkładało się do łóżeczka i musiały się nauczyć.”
W jej głosie było wahanie. Bo kiedy wokół słyszy się wciąż:
„za dużo nosisz”, „rozpieścisz”, „potem nie odłożysz”, łatwo zacząć wątpić w to, co się robi.
Jeśli jesteś w podobnym miejscu – warto, żebyś wiedziała jedno: to, co robisz, ma głęboki sens biologiczny.