Słoń Trąbalski
Był sobie słoń, wielki – jak słoń,
Zwał się ten słoń: Trąbalski.
Wielką miał trąbę, kłamie kto,
Kto powie, że – nie miał on jej.
Miał on na imię Tomasz Trąbalski,
A zaś przyjaciele zwali go: "Trąbal!"
Strasznie był słoniem roztrzepanym
I miał – wyjątkowo – dobrą pamięć.
Ale co się dziwne stało,
Zapomniał słoń, biedaczek mały,
Gdzie postawił swoje okulary,
Gdzie są, nie wiedział słoń.
Kiedyś zapomniał – że w nocy spać trzeba
I spał sobie – przez dzień cały.
A raz zapomniał swej własnej głowy
I nogi nie miał – gdzie stanąć.
Żona mu powiada: "Mój Tomaszu,
Nie zapomnij, weź dzieci z przedszkola".
Poszedł, zapomniał, wrócił z kapustą
I mówi: "Coś słonia mego boli".
Znów mu żona powiada: "Idź do miasta,
Kup piernika dla naszego Antka".
Poszedł, kupił, lecz cały piernik
Zjadł – na zdrowie Trąbalka!
Zapomniał nawet – że jest słoniem
I razu pewnego – zaskoczony
Przegląda się w lustrze – z zachwytem:
"O, jaki śliczny lew!"
autor: Julian Tuwim