Takie pytania są bardzo naturalne. Zwłaszcza kiedy jesteś zmęczona, potrzebujesz chwili dla siebie, a z różnych stron słyszysz: "Odłóż, niech się przyzwyczaja", "Nie noś tyle, bo później nie zejdziesz z kanapy" albo "Ono już wie, jak wymusić".
Tymczasem w pierwszych miesiącach życia niemowlę nie patrzy na bliskość w taki sposób jak dorosły. Nie zastanawia się, czy może dostać jej "za dużo". Ono dopiero poznaje świat — a Ty jesteś jednym z jego najważniejszych punktów odniesienia.
Dla niemowlęcia bliskość nie jest luksusem
Wyobraź sobie, jak ogromna jest zmiana, której doświadcza dziecko po narodzinach.
Przez wiele miesięcy żyło w środowisku, w którym niemal bez przerwy czuło ruch, ciepło i obecność drugiego ciała. Słyszało głos, rytm kroków, codzienne dźwięki.
A potem pojawia się świat pełen przestrzeni, światła, nowych odgłosów i doświadczeń.
Nic dziwnego, że to, co znajome — Twój głos, dotyk, zapach, sposób trzymania — może stać się dla dziecka czymś, do czego chce wracać.
WHO i UNICEF, mówiąc o rozwoju najmłodszych dzieci, podkreślają znaczenie tzw. responsive caregiving, czyli opieki odpowiadającej na sygnały dziecka. Chodzi o prostą wymianę: dziecko wysyła sygnał, a dorosły go zauważa, próbuje zrozumieć i odpowiada. To właśnie takie codzienne interakcje tworzą środowisko bezpieczeństwa, w którym małe dziecko może rozwijać się i poznawać świat.
"Ale przecież ono uspokaja się tylko na rękach"
I właśnie dlatego możesz zacząć podejrzewać, że coś zrobiłaś nie tak.
Dziecko leży spokojnie, dopóki je nosisz. Odkładasz – protestuje. Bierzesz z powrotem – znów się uspokaja.
Z perspektywy dorosłego łatwo pomyśleć: "Nauczyło się".
Tylko że ono rzeczywiście się uczy — ale niekoniecznie tego, czego się obawiasz.
Uczy się tego, jak brzmi Twój głos, jak reagujesz, kiedy jest mu trudno, jak wygląda powrót do spokoju po pobudzeniu. Stopniowo zdobywa doświadczenie, że po napięciu może przyjść ukojenie i że w otoczeniu znajduje się ktoś, kto pomaga mu przejść przez trudniejszy moment.
W książce Potrzeba obecności Marek Kaczmarzyk zwraca uwagę właśnie na znaczenie bezpośredniego kontaktu, obecności i bliskości w pierwszych latach życia dziecka. Autor opisuje małe dziecko jako istotę wyjątkowo zależną od otaczających je dorosłych i podkreśla rolę relacji w tworzeniu poczucia bezpieczeństwa.
Możesz więc spojrzeć na ręce nie jak na miejsce, od którego trzeba dziecko szybko odzwyczaić, ale jak na jedną z pierwszych bezpiecznych przestrzeni, z których będzie stopniowo wychodziło w świat.
Bliskość i samodzielność nie są przeciwieństwami
To jedna z obaw, która pojawia się bardzo często.
Jeżeli teraz będziesz blisko, czy dziecko nauczy się później być bez Ciebie?
Intuicyjnie możemy pomyśleć, że samodzielność trzeba ćwiczyć jak najwcześniej. Że skoro chcemy wychować pewnego siebie człowieka, powinniśmy szybko przyzwyczajać go do radzenia sobie samemu.
Rozwój relacji wygląda jednak bardziej subtelnie.
Bezpieczna więź nie polega na tym, że dziecko pozostaje przy rodzicu na zawsze. Przeciwnie — relacja z dostępnym opiekunem może stać się czymś w rodzaju bezpiecznej bazy, z której dziecko z czasem zaczyna coraz odważniej wyruszać w świat.
Najpierw świat mieści się w Twoich ramionach. Później rozciąga się na koc leżący obok Ciebie. Jeszcze później dziecko odpełza kawałek, zatrzymuje się i sprawdza, czy nadal jesteś. Potem odchodzi coraz dalej.
Samodzielność nie musi więc zaczynać się od odsuwania. Może wyrastać z doświadczenia, że jest dokąd wrócić.
Czasem dziecko potrzebuje nie zabawki, ale Ciebie
W pierwszym roku życia łatwo wpaść w pułapkę ciągłego stymulowania.
Mata sensoryczna. Kontrastowe książeczki. Karuzela. Grzechotki. Zabawki rozwijające chwyt. Kolejne pomysły na "wspieranie rozwoju".
Wiele z tych rzeczy może być przyjemnym dodatkiem do codzienności. Ale dla niemowlęcia jednym z najbardziej fascynujących elementów otoczenia jesteś… Ty.
Twoja twarz, która się zmienia.
To, że odpowiadasz na gaworzenie.
To, że robisz pauzę i czekasz na reakcję.
To, że uśmiechasz się, kiedy dziecko szuka Twojego wzroku.
WHO określa takie odpowiadanie na sygnały dziecka jako jeden z ważnych elementów wspierającego środowiska we wczesnym dzieciństwie. W najnowszych materiałach przygotowanych wspólnie przez WHO i UNICEF ponownie podkreślono, że troskliwa, responsywna obecność opiekuna ma znaczenie od pierwszych dni życia.
Nie musisz więc cały czas wymyślać niemowlęciu kolejnych zajęć. Czasem najlepszą "aktywnością rozwojową" jest zwyczajna chwila razem.
A co, jeśli potrzebujesz odłożyć dziecko?
Potrzeba bliskości Twojego dziecka nie oznacza, że Twoje potrzeby przestają istnieć.
Możesz kochać swoje dziecko i jednocześnie mieć dość noszenia.
Możesz wiedzieć, że potrzebuje kontaktu, i jednocześnie marzyć o wypiciu ciepłej kawy obiema rękami.
Możesz chcieć odpowiadać na jego potrzeby i być zwyczajnie zmęczona.
Bliskościowe rodzicielstwo nie powinno oznaczać, że masz być dostępna każdej sekundy i nigdy nie doświadczać frustracji.
WHO, opisując warunki potrzebne małym dzieciom do rozwoju, zwraca uwagę nie tylko na dziecko, lecz również na dobrostan osoby, która się nim opiekuje. Opiekun może być responsywny wtedy, gdy sam ma możliwość otrzymywania wsparcia.
Dlatego zamiast pytać siebie: "Czy jestem wystarczająco blisko?", czasem warto zapytać także:
Kto może potrzymać dziecko, kiedy potrzebujesz prysznica?
Kto może wyjść z nim na spacer?
Kto może przygotować Ci jedzenie?
Kto może posiedzieć obok i powiedzieć: "Odpocznij, ja teraz przejmuję"?
Dziecko potrzebuje relacji. Ale Ty także jej potrzebujesz.
Nie musisz odpowiadać idealnie
Być może zdarzyło Ci się nie zareagować od razu.
Może dziecko płakało, kiedy brałaś prysznic.
Może któregoś dnia byłaś tak zmęczona, że trudniej było Ci odczytać, czego potrzebuje.
Może czasem próbowałaś pięciu sposobów uspokojenia i żaden nie działał.
Relacja nie powstaje z jednej idealnej reakcji.
Buduje się z tysięcy zwyczajnych chwil: podchodzenia, odpowiadania, prób, pomyłek i ponownych spotkań.
Nie musisz rozumieć każdego płaczu.
Nie musisz zawsze wiedzieć, czego dziecko potrzebuje.
Czasem najważniejsze, co możesz zrobić, to po prostu zostać obok i powiedzieć swoim głosem, dotykiem i obecnością:
"Widzę, że jest Ci trudno. Jestem tutaj".
Bliskość zmienia się razem z wiekiem dziecka
Potrzeba obecności nie będzie zawsze wyglądała tak samo.
Dziś Twoje dziecko być może chce zasypiać wtulone w Ciebie.
Za kilka miesięcy będzie odpełzać w stronę szafki, nie oglądając się przez kilka chwil.
Jeszcze później pobiegnie na plac zabaw, ale co jakiś czas sprawdzi, czy jesteś na ławce.
W rozwoju dziecka bliskość i oddalanie się nieustannie się przeplatają.
I może właśnie dlatego zamiast zastanawiać się: "Kiedy ono wreszcie przestanie mnie tak potrzebować?", warto czasem spojrzeć na ten etap trochę inaczej.
Twoje niemowlę nie będzie zawsze mieściło się w Twoich ramionach.
Nie zawsze będzie szukało Twojej twarzy, żeby sprawdzić, czy świat jest bezpieczny.
Teraz jednak jesteś dla niego jednym z pierwszych sposobów poznawania świata.
Nie musisz być doskonała ani dostępna bez przerwy. Wystarczy, że wracasz do kontaktu — raz po raz — i pozwalasz dziecku doświadczać, że bliskość jest miejscem, z którego można kiedyś bezpiecznie wyruszyć dalej.