O zaburzeniach integracji sensorycznej
Mam wrażenie, że z zaburzeniami SI jest dziś trochę tak, jak z dysleksją jakieś 20 lat temu – są postrzegane jako wymysł nadwrażliwych rodziców. No bo przecież „kiedyś tego nie było”. Tak jakby to był argument w dyskusji. Moim zdanie świetne jest to, że różne dysfunkcje są rozpoznane i można ułatwić ludziom życie. Bo to głównie o to chodzi w diagnozie pod kątem zaburzeń SI – żeby rozpoznać nadwrażliwość i sprawić, że dziecku będzie się łatwiej funkcjonować.
A. Śmieszek-Raducha (Redakcja Tatento.pl)