Warto wiedzieć

„Najpierw wszyscy inni” – skąd bierze się ten schemat i jak przekazujemy go dzieciom?

Jest taki automatyczny odruch, który zna wielu rodziców. Ktoś pyta: „A jak Ty się masz?” A odpowiedź brzmi: „W porządku, dzieci zdrowe...” Jakby to było jedno i to samo. W codziennym życiu ten schemat objawia się bardzo prosto: • najpierw potrzeby dziecka • potem potrzeby partnera, pracy, domu • a na końcu… jeśli coś zostanie —moje własne. Dla wielu dorosłych to nie jest wybór, lecz niejako ustawienia domyślne.

Skąd bierze się „najpierw inni”?

Ten schemat rzadko powstaje w dorosłości. Najczęściej jest dziedziczony, nawet jeśli nikt nigdy tak go nie nazwał.

Wystarczyło dorastać w domu, w którym:

  • dorośli dużo dawali, mało brali,
  • zmęczenie było normą,
  • potrzeby własne schodziły na dalszy plan,
  • bycie „dzielnym” było cicho nagradzane.

Dziecko uczy się wtedy bardzo szybko: Żeby być w porządku, trzeba się dostosować. Żeby być kochanym, trzeba uważać na innych.

Nie jest to świadoma decyzja, lecz strategia relacyjna, która kiedyś mogła być bardzo potrzebna.

Dlaczego ten schemat tak silnie uruchamia się w rodzicielstwie?

Pojawienie się dziecka często aktywuje to, co najgłębiej zapisane.
Rodzicielstwo wymaga uważności, dostępności, gotowości — a to są dokładnie te obszary, w których schemat „najpierw inni” czuje się jak w domu – dosłownie i w przenośni.

Problem pojawia się wtedy, gdy:

  • nie ma już granicy,
  • dawanie staje się obowiązkiem,
  • a zaspokajanie swoich potrzeb wywołuje poczucie winy

Wtedy troska przestaje być wyborem, a zaczyna być przymusem.

Co widzą dzieci?

Dzieci nie analizują naszych intencji, lecz wchłaniają atmosferę.

Jeśli widzą dorosłego, który ciągle się spieszy, rzadko odpoczywa mówi „nieważne”, gdy ktoś pyta o jego potrzeby, uczą się, że:

  • własne potrzeby są kłopotliwe,
  • relacje wymagają rezygnacji z siebie,
  • miłość łączy się z wysiłkiem,

Nie wprost – bo nikt nie nazywa tego słowami. Uczą się przez obserwację, zanurzenie w codzienności tego schematu.

Dawanie a poświęcanie – cienka granica

Dawanie samo w sobie jest piękne. Empatia, troska, gotowość — to wartości, które budują relacje.

Ale jest różnica między:

  • „chcę dać”
    a
  • „muszę dać, żeby było dobrze”

Dziecko bardzo dobrze czuje tę różnicę.

Gdy dorosły daje z wyboru — w relacji jest lekkość.
Gdy daje z przymusu — w relacji pojawia się napięcie, którego nikt nie potrafi nazwać.

Czy można to zmienić, nie raniąc nikogo?

Zmiana nie polega na rewolucji. Nie chodzi o to, by nagle „stawiać siebie na pierwszym miejscu”.

Czasem wystarczy zauważyć automatyczne „najpierw inni i zatrzymać się na chwilę. A potem zapytać siebie: „A gdzie ja w tym jestem?”

Co dzieci zyskują, gdy dorośli zaczynają być ważni dla samych siebie

Dzieci, które widzą dorosłych dbających o siebie, odpoczywających bez tłumaczeń, przyjmujących pomoc

uczą się, że relacje są bezpieczne, potrzeby nie niszczą bliskości, a każdy ma swoje miejsce.

To jedna z najcenniejszych lekcji, jakie można przekazać — bez słów.

 

Na koniec

Schemat „najpierw wszyscy inni” nie wziął się znikąd. Często był wyrazem miłości, odpowiedzialności i troski w trudnych warunkach.

Ale to, że kiedyś był potrzebny, nie znaczy, że musi rządzić dalej.

Rodzicielstwo daje rzadką szansę: możemy nie tylko wychowywać dzieci, ale też zmieniać cichy przekaz, który idzie przez pokolenia.

I czasem wystarczy, że ktoś w rodzinie po raz pierwszy powie (nawet tylko w sobie) „Ja też się liczę.”

Autor
Podoba Ci się ten artykuł? Dołącz do społeczności rodziców i bądź na bieżąco!
Używamy plików cookies (ang.ciasteczka), by ułatwić korzystanie z serwisu tatento.pl i miejscaprzyjaznedzieciom.pl. Jeśli nie życzysz sobie, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
akceptuję